openSuSE 10.2 – spóźniona recenzja
Dlaczego spóźniona? openSuSE 10.2 wyszedł jakieś pół roku temu. Przejdźmy do rzeczy. openSuSE jest dobrą dystrybucją dla początkujących. Wersja DVD zawiera Flasha i Javę co ułatwia życie początkującym na dzień dobry. Podczas instalacji wybrałem GNOME’a. Unikalne menu GNOME’a od Novella jakoś nie przypadło mi do gustu, ale jest bardzo Windows-like. SuSE słynie ze swojego YaST2, konfiguratora systemu. Za pomocą 1 narzędzia skonfigurować można cały system. Wspaniała rzecz, jednak zaawansowani Linuksiarze marudzą, iż pliki konfiguracyjne są w kompletnym bałaganie, przez co ciężko edytuje się je z konsoli – w openSuSE 10.2 jeszcze nie otworzyłem, ani nie zobaczyłem konsoli. Omijałem szerokim łukiem – skutecznie. YaST2 świetnie zastąpił starego terminala. openSuSE ma dobre wsparcie dla sprzętu. YaST2 wykrywa nawet przycisk do włączania komputera
.
INSTALACJA – 4+/5
Instalacja openSuSE 10.2 nie wymaga magicznych zdolności. Osoba umiejąca zainstalować Windowsa XP albo Ubuntu czy innego Linuksa poradzi sobie z instalatorem. Oparty jest o wszystkomającego YaSTa. Klikanie “dalej” wystarcza do zainstalowania systemu. Instalator zawiera zaawansowany program do partycjonowania, dzięki czemu można np. zmniejszyć partycję z Windowsem bez problemu. Podczas kopiowania pakietów można pooglądać Novelowskie reklamy w stylu Windowsa, chociaż reklamy Novella są bardziej wiarygodne. Czas instalacji wyniósł ok. godzinę. Otrzymałem sprawny system, musiałem doinstalować sterowniki karty graficznej i kodeki. Niestety muszę dać minusa – repozytoria trzeba ręcznie konfigurować. Zaawansowany użytkownik wie – repozytoria Guru, Pacman… ale początkujący musi poszperać. Na polskich stronach ciężko było znaleźć, jakie repozytoria być powinny. Na szczęście dodanie repozytoria do YaSTa jest proste. Instalacja pakietów dodatkowych należy do łatwych czynności, ale należy tu uważać. YaST potrafi namieszać zależności, ale po zainstalowaniu wszystkiego i tak się grzebie w systemie. Ocenę podwyższa fakt, iż nie korzystałem z konsoli ani podczas instalacji, ani po. Nie było takiej potrzeby.
UŻYTKOWANIE – 4.5/5
Interfejs openSuSE jest ładny – od animowanego bootloadera przez bootsplash do GDM. Wygląd GNOME’a jest trochę windowsowaty, ale to sprawa gustu. Menu “komputer”(odpowiednik menu “Start”) ma przemyślany układ, ale mam wrażenie, że został mocno zerżnięty z Windowsa XP, dzięki czemu nie sprawia problemów początkującemu. Mi też nie sprawił. Nawet w testach wyszło, iż interfejs Novella jest łatwiejszy od Microsoftowego. Po za tym interfejs jest w pełni plastyczny. Można zmienić wszystko. Czas uruchamiania:40 sekund do menedżera logowania, 1:25 do gotowości – przydużo jednak.
OBSŁUGA SPRZĘTU – 5-/5
6/5 za wykrywanie wszystkiego, ale muszę odjąć za brak komercyjnych sterowników do grafiki, które są obecnie lepsze. Mam nadzieję, że deweloperzy Linuksiarze opracują w miarę szybko alternatywne sterowniki do nVidii. Pracę idą do przodu w tym kierunku.
MULTIMEDIA – 4/5
Zaskoczył mnie fakt istnienia RealPlayera w openSuSE. Jednak i tak mało kto z niego korzysta. Instalacja kodeków jest łatwa, ale wymaga poszperania w internecie, jeżeli jest się początkującym użytkownikiem. Na szczęście na polskich stronach poświęconych openSuSE jest informacja, jak zainstalować co trzeba.
NEOSTRADA I INTERNET – -/5
Po prostu – nie testowałem i nie przetestuje. Łącze się przez kartę sieciową wykrywaną przez wszystkie Linuksy. Chyba tu jest już potrzeba zajrzenia do konsoli. Są standardowo Firefox 2, serwery www, ftp, php, mysql. openSuSE nie ma graficznych narzędzi do konfiguracji serwera(nie znalazłem?), ale SLES już ma. Są wtyczki Flasha i Javy zainstalowane domyślnie, jedynie Flasha można do wersji 9 uaktualnić. Po prostu openSuSE nadaje się do oglądania pornoli i szperania w necie.
PODSUMOWANIE – 4/5
Dosyć łatwy Linuks dla początkującego – tak można podsumować siusiaka, czyli openSuSE. Nie testowałem KDE na openSuSE 10.2, mimo iż jestem fanem KDE. Ale i tak GNOME jest dobry, zresztą coraz więcej firm Linuksowych zmienia właśnie na niego. Z przyjemnością bym zostawił, ale muszę jeszcze Mandivę i Ubuntu przetestować.
Żadnych komentarzy.
Zostaw odpowiedź